Dobry wieczór.

 cd. listu

Piszę ten list by wydobyć, to co we mnie najbardziej zakorzenione w pamięci, podświadomości. Na początku muszę jednak zastrzec, iż jest to dla mnie bardzo ciężki orzech do zgryzienia. A na dowód tego  muszę przyznać, iż ten list piszę przez jakieś dwa tygodnie. Wiele pytań by w tym czasie, mogło by się samoistnie nasunąć, lecz ja mam kompletną pustkę. Nie wiem co w tej sytuacji mam robić. Słuchając muzyki wsłuchuję się bicie własnego serca, w rytm kroku własnej duszy. Wszystko już zostało powiedziane, napisane. To co mi pozostało to na nowo odkryć siebie. Poszukując Ciebie
w mych najgłębszych snach. Zatraciłem swą siłę i swoją chęć do bycia lepszym. Nic nie będzie takie samo, lecz nawet jeśli rozpoczynałbym życie wiele razy od nowa, nigdy nie będzie takie jak sobie je wymarzę.  I znów się zatrzymałem, nie wiedząc co ma być dalej. A może by tak w końcu przestać krytykować, narzekać? Przecie tylu wokół, z taką lubością to robi. Jednak by to przerwać, muszę a raczej chcę wyrzucić ,to wszystko co mnie trapi.Wszystko pozostaje ukryte. A to co powinno w ukryciu pozostać, wydostaje się małymi strumykami na świat zewnętrzny. Czy jestem zdolny do pracy? Wegetowanie na skraju histerii, powoduje, że żyję, podobnie jak zombie. Oddycham, lecz dociera to do mnie po kilku dniach.

Dokończę jutro

A raczej dokańczam to po kilkunastu dniach. Żałuję trochę, a raczej nawet bardzo, że zrezygnowałem , ze studiów. Że już nie spotkam się z Anką, Kasią, Martą, Magdą.
I tym ze nie bedzie już tej atmosfery jaka tam panowała. Straciłem , czas na bezmyślnym przesiadywaniu przed komputerem, i robię to nadal. Lecz dzięki temu, nie myślę o tym, Kim jestem, i dlaczego, jestem tym kim się stałem.Gdy mnie nachodzą takie myśli jak teraz, boję się jutra, boję się tego co mogę zrobi innym, czy sobie. Ale też nie wyobrażam sobie, by prosić o pomoc, czy to jest to czego oczekuję? kilka tabletek, przepisanych na receptę, ludzie szepcący za plecami, wytykany palcami. Przytoczę pewien wiersz, który słyszałem, ostatnio w filmie słaby punkt. :

Możesz poczuć się tak zagubiony,|że zaczynasz biec…
Krętą ulicą|na złamanie karku.
Biec kilometry przez najdziwniejsze przestrzenie.
Kierując się strachem do miejsca,|gdzie nic nie ma sensu.
Miejsca oczekiwania.
Gdzie ludzie jedynie czekają.
Czekają na przyjazd pociągu,
na przyjazd autobusu,
na odlot samolotu,|na dostarczenie poczty,
na krople deszczu,|na dźwięk telefonu,
na płatki śnieg.
Czekają na “tak” lub “nie”.
Na naszyjnik z pereł,|parę spodni.
Na sprężyste loki,
lub kolejną szansę.

Jestem jak ta postać, która biegnie, jak i zarazem czeka. Czekam na podpowiedź , od otaczającego mnie świata. Nie pytam, o sens istnienia, gdyż można odnaleźć milion odpowiedzi, lecz chcę wiedzieć, kim jestem i dokąd zmierzam, jaki jest mój los, jeśli jest ukartowany od samego początku.
Pracuję nad sobą , i nad swoją przyszłością, lecz ….

Nie potrafię dokończyć, boję się tego.

Napisz komentarz

*
*