Nadchodzą
2007 grudzień 30
Krokiem przyśpieszonym.
Krokiem chwiejnym.
Krokiem niespokojnym.
Nadchodzą burze, fale łez,
niespokojne.
Stąpając po kolcach róż.
Czerwonych spośród
oceanu kwiatów zerwanych.
Nadchodzą chwile ulotne
jak płatki na wietrze.
Jak słowa w eterze.
Pozostaje złudzenie.
A kolce wciąż
wbijają się w stopy