Mało już potrafię stworzyć z duszą, jak by nie rzec zatraciłem siłę zapatrywania się we własny umysł.
Chciałbym napisać coś zastanawiającego, lecz jaki to ma mieć kształt, gdy to co miało być powiedziane już dawno poszło w świat.
Konia z rzędem temu, kto mnie zdziwi… tyle oczywistości że jakby nie patrzeć świat stał się na tyle płaski by móc przejrzeć go na wskroś.
Próbuję stworzyć tomik zgoła odmienny od negatywu, lecz czuję się w pełni dojrzały by to co ma być Wam dane było wartościowe.
Z każdym leniwym dniem oddalam się od sztuki, na rzecz upiornej egzystencji. Muszę zmartwić osoby, które oczekiwały kolejnego tomiku, a tym bardziej lekkiego i przyjemnego.
Egzystencjalizm wciąż we mnie siedzi, a ja dalej zagłębiam się w prace Schopenhauera. Po tym wpisie nastąpi zapewne kolejny okres milczenia, gdy będe zbierał się na odwagę,
by przekroczyć po raz wtóry bramę poezji jako takiej.
Nie potrafię pisać, jeśli to co już napisałem nie zastanawia, a czytelnik nie pragnie poszukać własnej odpowiedzi.